Annabel

Annabel imię twoje jak cierń
zostaje, drąży, rani
Liść opadły z jesiennego drzewa
podniosłaś go gdy zobaczyłem cię pierwszy raz
Ewa i owoc, piękny i jeszcze nieznany
pomyślałem - noc w twych ramionach
Koniec pragnień
nie ma przeszłości i jutrzejszego poranka
dziś jesteś ze mną, Annabel
Smak pierwszej nocy
twoje ciało ukryte w ciemniości
ballada zamieniona w krzyk gitar
Annabel twoje imię powtarzam jak błyszczący talizman
czas rozciąga je na siedem uderzeń zegara
Noc jest krótka; w niej
miękka skóra ustępująca pod obcymi ustami
Dni bez ciebie
będą ogniem, wspomnieniem, cieniem
pocałuj mnie jeszcze raz
Rozbite szkło pośrodku pokoju
chciałem odnaleźć nektar dla siebie
pocałuj mnie ostatni raz
Annabel, powiedz... do widzenia
noc już się skończyła

Warszawa, 21 grudnia 1987