Damy i pochodnie

zapada wieczór i każdego dnia o tej porze
wychodzi na taras - piękny zamkowy taras
dziwny korowód: jest i kolorowy błazen
i mędrzec z niebieską kulą w ręku
mała tancerka

rycerz w kaftanach poszatkowanych odcieniem zbroi
służki z tacami pełnymi zamorskich owoców
damy - dostojne i szepcące niegłośno
do siebie zwracając zaróżowione winem twarze
strażnicy niosący pochodnie

zajmują miejsca - zawsze te same
tak samo nisko pochylając głowy
gdy stary król przejdzie pomiędzy nimi
powie słowo - nie, jeden ruch ręki
i rozpoczęta wieczerza

gdybyś tam była - ile byś wysłuchała
opowieści: tych sprzed niezliczonych dni
i z wczoraj - z chat i zamkowych komnat
pieśni barda, cygańskich melodii
romantycznych ballad

znalazła jedną dla siebie - zanim
skruszeją zamkowe mury, damy odejdą w cień
zaginą opowieści poetów sprzed lat

Drużba, sierpień 1988