...które kochałem
Gdy wyjmuję łyżkę z samego środka naczynia
z ciemnego szkła, z ostatnimi kostkami kukurydzy,
jeszcze ostrym smakiem południowych dań
Pytam siebie: czy to ta dziewczyna, którą kochałem?
Niewiele się zmieniła przez te wszystkie lata
ale czy to właśnie ta, którą zachowałem w pamięci?
Jesteśmy dziś tak blisko
nie tylko w zasięgu marzenia - ale
czy tego właśnie chciałem?
Niewiele z marzeń przetrwało w życiu
niewiele już z życia mogę wziąć do marzeń
Pytam siebie więc:
czy to życie, którego chciałem?
I gdy w ramionach bogini losu
budzę się każdego ranka
nie pytam już jej o jutrzejszą kartę
Wiem, że kolor będzie ten sam i niewiele
lepsza wartość - gdy jest zła na mnie,
nie chce jej się zbytnio przebierać - i tylko
coraz mniej chwil, które pokochać warto
Coraz mniej dni
w które mógłbym kochać
Warszawa, 6 grudnia 1991
