Kot

Przypomniałem sobie kota
nad kłębowiskiem wełny
Cały taki puszysty, milutki
wpatrzony w splątany
cień przyszłego szala
który nosisz teraz czasem
może jak wymuszony dar
Kotek patrzył na kłębuszek
sięgnął łapką, niepewnie
jak ja dotykając twego ramienia
Poruszył się więc kłębuszek
oddalając od kotka znów
na wyciągnięcie łapy - tej
drugiej, później pierwszej znów
Wreszcie chwycił go
jak ja przyciągnął do siebie
trochę wełny z szalika
zanim puścił i pacnięciem łapki
w kąt potoczył
Więc chodź ze mną
mój kłębuszku

Warszawa, 19 grudnia 1989