Dla ostatku światła
Chodźmy, uczyńmy naszą miłość dostrzegalną
dla cieni na ścianie, dla ostatku światła
uwięzionego w szkle i napoju
W tej grze namiętności ważniejsze słowa niż ich
spełnienie - lecz trzeba spróbować czasem i tego
drugiego - dopowiadasz, blisko mnie, przezwalająca
Czas już ustalony i miejsce; intencje zgodne
przepaści zapomniane - i przepływa w nas ten moment;
marzenia umierają w chwili, doskonalsze - na lata się rodzą
I gdy nadejdzie czas kiedy nad kłębkiem miłości zasiądzie
czarny kot niepokoju - rozwinie, poplącze, wyrwie nam z rąk
coraz dalsze szafirowe końce
Odnajdziesz na nim - wyczujesz koniuszkami palców
ten moment wpisany każdym twym szeptem - nie
przez kunsztowne pociągnięcia pióra
Chodźmy więc, zacznijmy tę historię
choć koniec jej znany - a w środku przyjemność,
w toczącej się kuli, w kształcie słów
Warszawa, luty 1991
