Pani na zamku

Nie wiem już Izabello, pani ty moją
co więcej warte - zamek czy ty sama
Gdy wracam do niego na zimowe wieczory
utrudzony bojem, znużony intrygami dworu
Ogrzewasz mnie ciałem i duszą
Jak długowłosy spaniel
Towarzyszysz mi nieraz w polowaniach

Ale wiesz, Izabello, moja droga
Ten zamek, co mi dałaś wraz ze swym sercem
Piękny jest i tak duży, że można się w nim
zagubić, w zapomnianych korytarzach odgarnąć
pajęczny znad tajemnic sprzed wieków
Ten zamek nie mniej jest wart
niż twoje oczy złocistobrązowe

Nie wiem, Izabello, czy przeżylibyśmy razem
choć jeden dzień w samotnej chatce - gdzie
zrzuciłbym tam swoją zbroję?
A le ty - i ten zamek kochanie
Ratujecie mi zycie w każdej walce

Nie chcę jeszcze do nieba
gdy mam gdzie wrócić

Warszawa, 8 sierpnia 1998