Pijany ptak
On już myślał, że przyjęła jego zaloty
pijany szczęściem odleciał w górę
by zanucić miłosną pieśń
Następnego dnia powiedziała mu
tylko Na pewno nie twoja
Miała rację - ale on był zbyt
pijany by w to uwierzyć
Odleciał w słońce: prosił,
by zechciało mu oddać swój blask
zapaliło pochodnię i przykryło całunem
Leciał znów po szczęście
jak przedtem - pijany ptak
Warszawa, styczeń 1988
