Wprowadzenie

Wprowadzenie do tomiku wierszy Słowa i linie wydanego na papierze na początku 1994 roku, który stał się zalążkiem tego internetowego wydania z małym późniejszym uzupełnieniem.

Pierwszy z wierszy umieszczonych w tomiku Słowa i linie powstał w grudniu 1985 roku, ostatni - we wrześniu 1990. Daje to niewiele mniej niż pięć lat twórczości. Dlaczego wydaję je dopiero teraz, w 1994 roku? Dobre pytanie... Nie potrafię na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Może dlatego, że teraz już wiem na pewno, że autor tych wierszy nie istnieje. A może po to, by opróżnić jeden z segregatorów pełnych wspomnień i nie zrealizowanych do końca projektów?

Podział

Równo setka wierszy podzielona została tu na osiem zbiorków: Gdy miłość była bogiem, Muzyka dla tancerek, Księga Zdarzeń, Notatnik czarnomorski, Pocałunek, Piękno chwili, Szkicownik sennych marzeń i Irlandzki bal.

Wiersze znalazły się w tym, a nie innym zbiorku z różnych powodów. Przede wszystkim tytuł Słowa i linie miał z początku dotyczyć tylko czterech pierwszych zbiorków. Druga część miała nazywać się Wszystkie stracone chwile i zostać wydana jako zupełnie oddzielna pozycja; ale ostatecznie wszystko znalazło się w jednym tomie. Może więc nazwa Wszystkie stracone chwile pozostanie dla drugiego tomu wydanego na papierze, o ile kiedykolwiek powstanie. A może będzie nazywał się Piaskowe zamki... albo jeszcze zupełnie inaczej? O drugim tomie można będzie powiedzieć więcej, gdy zbierze się do niego więcej wierszy niż teraz; na razie dodam tylko, że pierwszy zbiorek będzie nosił nazwę Podróże*.

Najpierw więc cały dostępny wtedy materiał został podzielony między cztery zbiorki. Dwa pierwsze, o tytułach Gdy miłość była bogiem i Muzyka dla tancerek, zawierają wiersze, które napisałem z myślą o osobach, ktore wymieniłem w dedykacjach. Podobnie jest z czwartym zbiorkiem, nazwanym Notatnik czarnomorski ale tu dodatkowym wyróżnikiem jest wspólne miejsce powstania wszystkich wierszy, bułgarskie wybrzeże Morza Czarnego. Księga Zdarzeń zawiera pozostałe wiersze z tego okresu.

Cztery następne zbiorki są nowsze. Pocałunek jest prezentem urodzinowym (o czym można się przekonać po dedykacji) i zawiera te wiersze, które uważałem wtedy za najlepsze do wręczenia w takim właśnie charakterze. Nie pamiętam już, co było dokładnie powodem rozdziału pomiędzy Szkicownik sennych marzeń i Piękno chwili, ale jest tak, że Szkicownik sennych marzeń bardziej przypomina Księga Zdarzeń, a Piękno chwili - dwa pierwsze zbiorki. Szkicownik sennych marzeń jest bardziej abstrakcyjny, mniej związany z wydarzeniami w realnym świecie.

Wewnątrz zbiorków wiersze ułożone są chronologicznie, według czasu ich powstania. Wszędzie tak jest, z wyjątkiem Irlandzkiego balu. Jest on jednak wyjątkowy także pod innymi względami.

Daty i miejsca

Daty i miejsca powstania, obecne przy każdym wierszu, są równie ważne jak sama treść - są częścią wiersza. Jest to też jakaś forma zapisu, wspomnienia, równie dobra jak zdjęcie czy zapis w pamiętniku.

Równie ważne są dedykacje. Trzy z postaci, którym dedykowane są zbiorki lub wiersze nie istnieją naprawdę - Diana (zbiorek Gdy miłość była bogiem), Liall (Muzyka dla tancerek) i Nissa (wiersz Muzyka dla tancerek), choć są w pewnym sensie odpowiednikami realnie istniejących osób, ich - o co łatwo po jakimś czasie - idealizacją.

Mnie ważne były daty w Irlandzkim balu, jako że jest on kompozycją opartą o inne zasady niż wszystkie pozostałe zbiorki.

Jeszcze jedna istotna rzecz - przypisy. Wyjaśniają one pochodzenie tytułu (Muzyka dla tancerek) i koncepcji (Któryś jest). Te w tekście zbiorków uznałem za najważniejsze i konieczne tym samym.

Mniej ważne przypisy i wyjaśnienia można by mnożyć bez potrzeby... choć chyba warto dodać tu jeszcze dwa. Serce ogrodu nie ma w zamyśle mieć nic wspólnego z Tajemniczym ogrodem Francis Burnett, rozsławionym ostatnio ekranizacją. Miałem tu w myśli raczej My Secret Garden, piosenkę zespołu Depeche Mode. Także od piosenki pochodzi tytuł Wizje w błękicie (od Visions in Blue zespołu Ultravox), ale tylko sam tytuł.

Kontakt ze światem

Moje wiersze przed wydaniem na papierze tomiku Słowa i linie nie były nigdzie publikowane ani wygłaszane. Nie brałem też specjalnie udziału w konkursach poetyckich: przez te wszystkie lata przypominam sobie o trzech: jeden gdański w 1990 roku, drugi austriacki - w 1991. Na trzecim, o nazwie Białe kwiaty, otrzymałem wyróżnienie. Nie pamiętam za to kiedy ani gdzie się odbył - ani które z wierszy (na pewno trzy) tam się znalazły.

Nie znaczy to, że inne przeleżały parę lat na dnie szuflady. Czytali je moi znajomi, bliżsi i dalsi. Opinia jednego z nich jest zawarta na okładce tomiku Słowa i linie. Nie jest to wcale chwyt reklamowy. No, może jednak tak trochę jest to chwyt reklamowy... W każdym razie słowa te są prawdziwe i odnoszą się do wierszy w środku.

Bodajże jeden wiersz - Błysk - został wpisany do dziewczęcego pamiętnika, na jakimś wakacyjnym wyjeździe. Nie mogę sobie przypomnieć tylko, czy powstał specjalnie dla tej okazji czy przedtem - bardzo jednak prawdopodobne, że właśnie specjalnie.

O pisaniu....

Wiersze zacząłem pisać w szkole podstawowej. Nie ma co pisać "w czasach, gdy chodziłem do szkoły podstawowej", bo wiele z nich pisałem dosłownie w ławce szkolnej, podczas lekcji. Dla niektórych pamiętam jeszcze przedmiot, salę i miejsce w sali lekcyjnej.

Pisałem dalej przez liceum i studia. Wierszy z czasów studenckich nie ma jeszcze w tomiku Słowa i linie, zawarte są w zbiorku Piaskowe zamki i nowszych. Moimi ulubionymi miejscami pisania obok sal lekcyjnych są wyjazdy wakacyjne: przykładem tego Notatnik czarnomorski, ale i pojedyncze wiersze w wielu innych punktach świata.

Nie czynię z ciągłego przepisywania i poprawiania wierszy jakiejś szczególnej metody wykluwania arcydzieł. Powstają przypadkowo; zapisuję je na każdym strzępku papieru, jaki mam pod ręką. Po jakimś czasie przepisuję je "na czysto", wtedy coś dodaję, nieco wyrzucam, buduję formę graficzną, jeśli uważam, że wiersz tego potrzebuje. Czasem, wyjątkowo, zmieniam coś w już "gotowym" wierszu. Choć może to być, jak wiem, obiektem irytacji czytelników, uważam to za konieczne - wtedy wiersz bardziej mi odpowiada, jest bardziej skończony niż przedtem.

Nie tworzę ani nie przechowuję kolejnych wersji; jedynym wyjątkiem jest tu tandem Pytania i Pytania II, ale może to dlatego, że wszystkie porządne zasady powinny mieć swoje wyjątki.

Kiedyś gromadziłem wiersze w cienkich zeszytach w kratkę; teraz korzystam z komputera i edytora tekstu, a wydruki składam w segregatorze. Wiersze dzielę na tomiki, obejmujące kilkanaście utworów zgromadzonych wedle jakiejś zasady.

...różnych rzeczy

Oprócz wierszy pisuję opowiadania z fantastyki: SF i fantasy, bardziej dla zabawy niż jako sposób zarabiania na życie czy przekazywania innym żywotnie istotnych treści. Żadnej z owych historii nie opublikowałem.

Na światło dzienne wyjrzały za to moje prace z dziedziny, którą można by nazwać "dziennikarstwo komputerowe": artykuły o komputerach PC. Przez jakiś czas współtworzyłem pismo PeCet, gdzie ukazywały się też moje teksty. Piszę artykuły dla Gazety Wyborczej. Są to teksty głównie o programach komputerowych, czasem też o komputerowych grach.

Słowa i linie nie są moim debiutem książkowym w ogóle. Na jesieni 1993 roku ukazała się książka Pakiet graficzny Corel Draw 4.0 traktująca, jak wskazuje na to tytuł, o graficznym programie komputerowym. Książka ta cieszyła się umiarkowanym powodzeniem, co może być winą obiektu opisu, autora lub wydawnictwa, wszystkich trzech albo jakiejś bardziej wyrafinowanej kombinacji tych elementów.

Warszawa, kwiecień 1994 roku

Poeta pośród wierszy

Myślę, że poeta to ktoś, kto wierzy, że świat można opisać przy pomocy słów. Nie musi szukać specjalnych rzeczy ani bywać w niezwykłych miejscach, choć nic nie może poradzić na to, że jego wiersze często w takich sytuacjach powstają. Jest źródłem dla własnej poezji, źródłem, które przepływa przez świat, a woda w nim zmienia barwę i krople z niej, tylko krople tworzą wiersze.

Czasem moje wiersze są odbiciem obrazów i zdarzeń z rzeczywistości, a czasem tylko stanów umysłu, fantazjami, konstrukcjami z obrazów mogącymi przekazać coś, co ma sens według mnie.

W tym znaczeniu są najdoskonalszym pamiętnikiem, bo czytając je, mogę zobaczyć siebie samego z przeszłości, zobaczyć, ile się zmieniłem. Czy napisałbym jeszcze raz to samo? Często już nie. Czy zaprzeczyłbym temu, co mówi ten wiersz? Byłaby to najgorsza rzecz, która mogłaby mi się zdarzyć.

*nowsze wiersze zgromadzone są w roboczym zbiorku Piaskowe zamki i rozdzielane na następne, o czym szerzej w tekście O nowych zbiorach.