Wspomnienie snu

Przelatujący ptak przesłonił światło
starej latarnii
Rzucił cień na twarz kamiennej tancerki
by obudzić moje wspomnienia

Stoi tu pośrodku placu
z dala od tłumu ludzi
Pośrodku wielkiego miasta
na skraju codziennego gwaru

Rzeźbiarz oddał fałdy sukni
i piękno drobnych rąk
nie zapomniał zatrzymać ją
pośrodku tańca
Choć może znał tylko opowieść

I mógłbym przysiąc
że czasem cichą nocą schodzi z cokołu
w tańcu przemierza plac
I dałbym wiele by na lata
zachować jej wspomnienie

I mógłbym przysiąc
że ma twoją twarz
usta, które wyszeptały tysiące imion
I są zbyt suche już by dać
coś więcej niż uśmiech

Warszawa, luty 1989